Trudno to nazwać „wyprawą rowerową”, ot następny wypad. Temperatura 8 stopni, chłodnawo, ale szczęśliwie nie ma wiatru. Wyskok zaś znów do Konstancina, i tylko tam. A pojechałam – po zakupy, ponieważ zalecenie, żeby ludzie w moim wieku kupowali w przedziale godz 10-12, dało tak dramatyczną kolejkę zarówno przed południem, jak i po – że odpuściłam. Dla swojego zdrowia i rozsądku nie będę stać w zimnie godzinę lub dłużej, żeby zmieścić się w przepisie. Zatem wskoczyłam na rower i pojechałam – zdrowo zażywając ruchu i powietrza do puściutkiego sklepiku \”Na Rogu\” gdzie samotny właściciel z przyjemnością witał moją osobę.
W sumie wczoraj (bowiem wczoraj to było) 22 km.
