O co chodzi z rozedmą – żeby zrozumieć to tak, po ludzku? Nie zawsze mieliśmy chore płuca, jakoś to musiało się zacząć, więc jak? Moja choroba zaczęła się jako skutek uboczny grypy, którą przechodziłam jeszcze sporo przed covidem.
Ale zazwyczaj jest wynikiem palenia lub długotrwałego narażenia płuc na inne substancje drażniące. Może być wynikiem infekcji, może być wynikiem długotrwałej nieleczonej astmy.
O rozedmie mówimy wówczas, kiedy zostają zniszczone pęcherzyki płucne. Jak to się dzieje? Otóż:
Długotrwałe drażnienie płuc aktywizuje komórki zapalne, m.in. neutrofile i makrofagi.
Te z kolei uwalniają pewne enzymy (elastazę i inne proteazy), które zaczynają uszkadzać macierz zewnątrzkomórkową płuca.
Zdrowe płuca mają oczywiście mechanizmy ochronne wobec takiej sytuacji (m.in. α1-antytrypsynę, która hamuje część tych enzymów). Ale gdy komórek zapalnych pojawia się zbyt dużo, gdy ich ilość przekracza możliwości obronne organizmu, (albo w rzadkich wypadkach, gdy genetycznie mamy za mało α1-antytrypsyny), wtedy pęcherzyki płucne są niszczone.
Niszczone są dodatkowo z powodu stresu oksydacyjnego, który powstaje, gdy mamy uszkodzone płuca, i też uszkadza tkanki.
Napisałam, że zostaje uszkodzona macierz płuca, ale co to konkretnie znaczy? Próbując to sobie wyobrazić, widziałam z początku pęcherzyki jako maleńskie baloniki, których ścianki zostają zniszczone, bo słowo „pęcherzyk” kojarzyło mi się z balonikiem albo bąbelkiem powietrza.
Lepszą wizualizacją będzie wyobrażenie sobie bardzo gęstego plastra miodu, bo wszystkie pęcherzyki połączone są ze sobą ściankami i to przez te ścianki właśnie następuje wymiana gazowa – tlen z pęcherzyka przedostaje się do wnętrza organizmu. Przedostaje się dzięki niezliczonej ilości maleńkich naczyń włosowatych stanowiących jeden z elementów błonki ścianki.
I to te właśnie ścianki, przegrody łączące pęcherzyki, zostają zniszczone. Powstają zatem coraz większe przestrzenie, w których zamknięty jest tlen – ale coraz mniej możliwości przekazania go do komórek ciała. Jak to się mówi mądrze, maleje łączna powierzchnia wymiany gazowej.
Gdy ścianki między pęcherzykami zostają zniszczone, one same zapadają się nieco i w konsekwencji stają się mniej sprężyste. Powietrze uwięzione między pęcherzykami zaczyna zalegać, coraz trudniej jest go usunąć. A to tworzy nowe procesy zapalne i nowe ścianki ulegają niszczeniu. Rozedma zaczyna się powiększać.
Czy można cofnąć ten proces? Odpowiedź jest jasna – nie! Tak jak nie doprowadzisz do poprzedniego stanu przekłutego balonika, jak nie odnowisz uciętej kończyny, tak nie odrodzisz raz zniszczonych przegród. Ale pamiętajmy – przecież nie wszystkie pęcherzyki zostały zniszczone! Mamy jeszcze sporą część płuca, o którą trzeba dbać bardzo usilnie!
Co możemy zrobić?
Dwie podstawowe rzeczy:
- Ograniczać procesy zapalne. – I tu wchodzą w grę nasze leki.
- Jak najlepiej opróżniać płuca z zalegającego powietrza oraz ewentualnych resztek przemiany materii wynikających z niszczenia tkanek – i tu wchodzą w grę zioła i ćwiczenia.
- Dbać o czystość swojego środowiska.

